Gdy przyjechano do Paryża, Chopin od razu zajechał do siebie, do swego nowego mieszkania przy rue Tronchet nr 5, pani Sand zaś, wobec konieczności odrestaurowania pawilonów przy rue Pigalle, zainstalowała się w Hôtel de France przy rue Lafitte, skąd dopiero miała się przeprowadzić na rue Pigalle. Tymczasem, jak dawniej, wieczory spędzała u pani Marliani, u której też przyjmowała swoich znajomych i przyjaciół, w tej liczbie i Chopina.
I
Fryderyk od chwili, gdy znów się znalazł z powrotem na paryskim bruku, za którym był już stęskniony, od razu zaczął prowadzić dawny tryb życia, to znaczy, że w dzień dawał po kilka godzin lekcji, a wieczory, o ile ich nie spędzał u pani Sand, poświęcał życiu towarzyskiemu. Pani Sand nie zawsze była zadowolona z tych jego nawyknień wielkoświatowych, z tych jego sukcesów w najświetniejszych salonach stolicy, ale rozumiała jednocześnie, że nie na wiele by się przydały jej
— 1 —