widnokręgu chmurami. Zrywają się jak wicher gwałtowne pasaże, już to wspinając się do najwyższych regionów klawiatury, już to nurzając się w najgłębszych jej toniach.[...] Ale wieszcz umie zakląć niesforne duchy i przewieźć nas ponad stromymi przepaściami i najeżonymi skałami w uroczą krainę snów kwiecistych i złotych marzeń.[...] Na tych dwóch tematach osnuty jest cały poemat. Kolejno wracają one w rozmaitych tonacjach,[...] wśród przepychu i bogactw triumfalnych akordów. Pieściwy epizod Es-dur[...] i tytaniczne presto kody składają się na całość, której wrażenie w słuchaczu pozostaje niezatarte. Nie ulega wątpliwości, że żadna z późniejszych ballad nie dorównywa temu arcydziełu poetycką wartością i szczytnością liryzmu".
Podziela to entuzjastyczne zdanie Huneker, który bardzo obszernie rozpisawszy się o Balladzie g-moll, między innymi tak ją stara się scharakteryzować: "Ballada ta jest logiczną, organicznie spojoną kompozycją o szerokim założeniu. Najściślejszy paralelizm panuje w układzie tematów. Drugi temat, w Es, jest nadzwyczajny pod względem rysunku, barwy i uczucia. Powrót pierwszego
— 70 —
Polecamy: