niedoścignionym dotąd typem romantyczności. "Są to - jak pięknie wyraża się Kleczyński - prawdziwe nocne poemata, czasem pogodne i oblane jasnym promieniem księżyca, jak ów właśnie Nokturn Es-dur, jak pierwsza część Nokturnu F-dur, czasem dające obraz ponurych cieni, zasłaniających horyzont i... serce poety; a nawet niekiedy są one jakby straszne ballady, opisujące jakieś krwawe dramata rozgrywające się w ciemnościach nocy." Co pewna również, że tak cudnego Nokturnu jak ów Fis-dur nie stworzył nikt przed Chopinem, Fielda nie wyłączając. Nad Fieldem góruje Chopin - według Szulca - całym niewyczerpanym bogactwem ducha poetyckiego, twórczością wyobraźni, głębokością uczucia, żywością i równobarwnością kolorytu, który umie nadać swym obrazom. Słusznie uważa Sikorski, porównując ze sobą utwory obu mistrzów, że nokturny Fielda są raczej serenadami, obrazem cichym, słodkim i łagodnym; Chopina zaś kompozycje tego rodzaju, odpowiadając więcej swej nazwie, odsłaniają nam i ciemne strony duszy, prowadzą nas w mglisty i pomroczny świat duchów, w którym tajemniczo pojawiają się i znikają senne postacie, a słuchacz, wciągnięty w te czarowne krainy snów i marzeń, po przebrzmieniu ostatnich
— 65 —
Polecamy: