jego strony. Ale bywały i takie, wobec których i jego serce topniało jak wosk. Dość wymienić hrabianki Komarówne. Ale najwięcej było takich, które on traktował dość obojętnie, co najwyżej z sympatią, a które w nim za to kochały się bez pamięci. Pierwsze wśród nich miejsce zajmowała panna Karolina Hartmann, która po roku lekcji u Chopina umarła z miłości beznadziejnej, nie podzielanej.
Kobietą jednak, która w tym okresie czasu, pomiędzy rokiem 1832-1836, zajęła w jego sercu pierwsze miejsce, była niewątpliwie Delfina Potocka.
Była to jedna z najpiękniejszych kobiet swego czasu, a że w roku 1832, kiedy się poznała i zaprzyjaźniła z Chopinem, liczyła sobie lat 25 dopiero, więc piękność jej, już rozkwitła całkowicie, zbliżała się do zenitu. Oto jak ją opisuje jej biograf: "Kobieta w pełni wieku, majestatyczna jak niewiasty greckich posągów: nos dziwnie delikatnych konturów, w oczach łagodność i słodycz, na ustach namiętna żądza pocałunków, obiecujących całe niebo rozkoszy, a nad tym wszystkim, smutne, jakby chmurą żałoby zasnute, wysokie czoło: czy
— 116 —