Pierwszą, która doń zapłonęła miłosnym afektem, była jego sąsiadka, gdy jeszcze mieszkał przy bulwarze Poissoniere. "Nade mną - pisał o niej do Woyciechowskiego - w domu, gdzie mieszkam, mam sąsiadkę, która ma męża, co od rana do nocy w domu nie siedzi: mężatka ładna, zaprasza mnie do siebie, aby ją konsolować. Ma kominek, mogę się ogrzać... Prosi mnie o wyznaczenie dnia i godziny, kiedy przyjdę itp. Ale nie mam ochoty narażać się na awantury i dostać przypadkiem kijem od jegomości."
W tym samym czasie zdołał sobie Chopin pozyskać specjalne względy u młodej wychowanicy Pixisa, słynnej niebawem Francilli. Oto jego własna relacja o niej, napisana w liście z dnia 25 grudnia 1831 do Woyciechowskiego: "Nie mogę też przenieść na sobie, żeby Ci drugiej mojej awanturki z Pixisem nie opisać. Wystaw sobie, ma on bardzo ładną 15-letnią panienkę u siebie, z którą (jak mówi) żenić się myśli, a z którą ja, już w Stuttgarcie u niego bywając, poznałem się. Pixis, przyjechawszy tu, zaprasza mnie do siebie, nic nie mówiąc (bo może byłbym go prędzej odwiedził), że
— 113 —