obrazów niezrównanych".
Tymczasem Chopin, choć w ogóle w tych latach występował dosyć często, to jednak z drugiej strony nie lubił tych popisów na estradzie, a szczególniej zraził się do nich, gdy na niektórych koncertach, zwłaszcza na owym w operze włoskiej, przekonał się dowodnie, że jako pianista-wirtuoz nie posiadał odpowiednich warunków do działania na szerokie masy. Terenem, na którym się czuł najswobodniejszy, na którym z całym polotem mógł rozpuścić skrzydła natchnienia, był salon i małe kółko doborowych znawców, o ile możności przyjaciół, w każdym razie ein Kreis edler Gemüther. Wtedy nie miał nerwowej tremy, wtedy był sobą, a więc zupełnym panem instrumentu; wtedy też nie potrzebował się lękać, że nie zrobi wrażenia na słuchaczach, których subtelności i znawstwa był pewny, bo siadając do fortepianu, z góry wiedział, że potrafi przemówić do ich dusz wrażliwych, że to jest audytorium, które zrozumie jego muzykę.
Za to lubił koncerty cudze, zwłaszcza jeśli występował artysta, którego usłyszenia szczególniej był ciekawy. Do takich w roku 1832 należał w pierwszym
— 102 —