składające grono fortepianistów zaiste różnią się między sobą: tu przytoczymy mianowicie pana Szopena, który więcej się ubiega za pięknością myśli niż za trudnościami fortepianowymi, a którego utwory, równie jak styl jemu właściwy, odznaczają się poprawnością rysunku, który nie ma w sobie nic drobiazgowego, nic ścieśnionego, nic nadto przygotowanego; oryginalnością bez pretensji, śmiałością bez zboczeń, blaskiem bez błyskotek, energią bez walenia ręką, wyrazem zawsze jasnym, zawsze rozsądnym i żywo chwytającym się duszy. P. Szopę dokazał, że śpiewa na fortepianie, co jest najrzadszą zaletą gry fortepianowej, dokazał szczególnie, że złagodził dźwięki tego instrumentu tak, że odjął mu nieco to, co ma w sobie przykrego i przerywanego. Gdybym śmiał użyć przenośni nieco pospolitej, ale więcej trafnej, którą opisano czystość jemu właściwą, powiedziałbym z jednym z naszych najdowcipniejszych artystów, że przez niego wydane nuty są dojrzałe, a nuty większej części jego kolegów są jeszcze zielone. Zresztą rodzaj, w którym Szopę okazuje najwięcej niezaprzeczonej wyższości, jest to wyraz uczuć słodkich, uczuć, które umie wydawać z wdziękiem, naiwnością, wytwornością i świeżością
— 101 —