autora, okazał całą wielkość źródeł piękności fortepianu pod ich palcami. Lecz winien jestem oświadczyć i nie obawiam się, aby kto przypisał wpływom przyjaźni zdanie moje, iż uczynili każdy z osobna wrażenie żywsze jeszcze w czasie dwóch koncertów w konserwatorium. W pierwszym Szopę miał szczęśliwy pomysł odegrania. Adagia ze swego ostatniego Koncertu. Ten zachwycający utwór, wykonany między dwoma symfoniami w stylu gwałtownym, utwór, w którym tylko wdzięk pociągający jest połączony z najgłębszymi i religijnymi myślami, wprowadził słuchaczów w pewną radość spokojną i zachwycającą, której jeszcze na innych koncertach nie doznawano. Całe to dzieło, tak różne od adagiów rozwlekłych i długich, nudzących powszechnie wśród takowych koncertów, tyle nowości połączonej ze świeżą imaginacją sprawiło, że po ostatniej nucie, która jak perła w naczynie złote padła, publiczność, pogrążona w zamyśleniu, wstrzymała na chwilę oklaski i słuchała jeszcze. Tak człowiek, przypatrując się stopniowemu ubywaniu światła dziennego, jeszcze stoi odrętwiały w ciemnościach, zawsze wpatrując się w punkt horyzontu, z którego światło znikło". O drugim zaś koncercie inna gazeta tak się wyraża: "Osoby
— 100 —
Polecamy: