Choć było to wkrótce po rewolucji lipcowej, która jak burzliwy huragan przeciągnęła nad Francją, a zmiotła tron Karola X, Paryż już w pierwszym roku "mieszczańskich rządów" Casimira Périera, za panowania Ludwika Filipa, odzyskał swój normalny wygląd zewnętrzny, powrócił do zwykłego trybu życia. Choć naprawdę sytuacja była wielce niepewna, tak że jeśli nie kraj cały, to przynajmniej jego stolica miała zbyt wiele podobieństwa z domem po świeżo ugaszonym pożarze, gdzie jeszcze każdej chwili trzeba być przygotowanym na nowy wybuch utajonych i stłumionych płomieni. Choć nie było dnia bez jakiejś politycznej demonstracji na bulwarach lub przed pałacem królewskim, to jednak wielkie manifestacje kończyły się rozpędzeniem przez wojsko, aresztowaniami i... karykaturami w pismach humorystycznych (raz po raz konfiskowanych), a życie nie ustawało w swym zawrotnym pędzie. Co dziwniejsza, że sztuki piękne, tak płochliwe zazwyczaj, nie tylko nie dały się wystraszyć z podminowanej stolicy, ale nawet dostrajały się do jej wolnościowego diapazonu. Stąd jako stolica sztuki czy to w zakresie malarstwa lub rzeźby, czy muzyki i literatury
— 1 —