Jeżeli Chopin odpisał pani Wodzińskiej "choć ze dwa słowa" w kwestii swoich projektów na nadchodzące wakacje, to w każdym razie musiał stwierdzić prawdziwość informacji udzielonej przez Klarę Wieck: bo istotnie nosił się z zamiarem pojechania do Lipska, a przy tej sposobności zawadzenia o Drezno. Tyle mógł napisać pani Wodzińskiej. Co się kryło poza tym, to było jego osobistą tajemnicą, z którą zwierzał się jedynie przed najbliższą rodziną, w listach do domu. Tymczasem zmienił swój projekt sprowadzenia matki do Drezna, dowiedział się bowiem - niewątpliwie za pośrednictwem Antoniego Wodzińskiego - że właśnie w tym miesiącu, gdy on myślał wybrać się nad Elbę, dokąd by także podążyła pani Chopinowa, ażeby tu zjechać się z synem, Wodzińscy mieli się udać do Marienbadu. Wobec tego postanowił zaniechać spotkania się z matką w Dreźnie, a natomiast powziął znacznie śmielszy zamiar spędzenia lata w Marienbadzie, co już niewątpliwie równało się zaangażowaniu z jego strony.
Toteż gdy dnia 28 lipca wyjeżdżał do Marienbadu, gdzie zamieszkał w jednym domu z Wodzińskimi - "Zum
— 45 —