zapadł na zdrowiu, że aż powstały obawy o jego życie, skąd urosła pogłoska o śmierci Chopina, musiał niepokoić pana Wodzińskiego, o ile chwilami myślał o Chopinie jako o swym przyszłym "czwartym synu". I dziwić mu się nie można: kiedy się myśli o kimś jako o mężu dla swej ukochanej córki, myśli się i o jego zdrowiu. Chory mąż nie potrafi dać szczęścia żonie, cóż dopiero, gdy nią jest osoba taka jak Maria, silnie zbudowana i pełna temperamentu. Nadzwyczaj wątły Chopin, budzący obawy, że jest zagrożony suchotami, a w ogóle nie wyglądający na długowiecznego, nie był stworzony na męża dla Marii. Wszystko to należało mieć na względzie, zanim się miało powziąć jakąś decyzję, kiedy się było ojcem panny. Że to wszystko pod wpływem fałszywej pogłoski o śmierci Chopina, a potem pod wpływem zupełnie pewnych wiadomości o jego poważnej chorobie, musiało stać się przedmiotem rozmyślań Wincentego Wodzińskiego, to nikomu nie mogło wydać się dziwne. Nic naturalniejszego też, jak że pisząc do swego syna w Paryżu, a wiedząc, że Antoś musiał widywać Chopina w chorobie, żądał dokładnych relacji o jego zdrowiu, o tym, co w tej kwestii mówili lekarze etc. To zaś, co Antoś Wodziński mógł zakomunikować ojcu,
— 36 —