której "mała Marynia" widocznie nie robiła tajemnicy przed ojcem, ten ostatni, przyjechawszy do Warszawy, zdecydował się odwiedzić Mikołajów Chopinów. Tymczasem zanim zdążył być u nich, spotkał się z pogłoską o śmierci Chopina. Przekonany, że od jego rodziców dowie się czegoś konkretnego, tym bardziej nie zwlekał ze swą wizytą u nich: okazało się jednak, że oni zdawali się nie wiedzieć o niczym. Wobec tego i on ani wspomniał o tym, co słyszał w mieście. O tych odwiedzinach ojca Marii, które bądź co bądź mogły dać do myślenia, tak pisał do syna Mikołaj Chopin: "Pan Wodziński był tu przed świętami; przyszedł nas odwiedzić, ale synów z nim nie było. Ze skwapliwości, z jaką się dowiadywał o nowiny od Ciebie, przekonaliśmy się później, że wiedział o krążącej pogłosce; toteż pod pozorem doczekania poczty, ażeby zobaczyć, czy nie napiszesz czego o Antosiu, opóźnił wyjazd swój o dwa dni". W każdym razie można być pewnym, że wiadomość o śmierci Chopina, choć okazała się tylko plotką, zrobiła swoje wrażenie na ojcu Marii. Nic z tego, że prawdą spoczywającą na dnie tej pogłoski była tylko chwilowa niedyspozycja, mniej lub więcej ciężka. Fakt, że Fryderyk, w ogóle delikatny nadzwyczaj, tak poważnie
— 35 —