ostrzeżenie. Zdaje się przecież, że Chopin miał odmienne zapatrywanie w tej sprawie i dlatego wiadomości o Chodkiewiczu nie bral do serca. A jednak to jego cudzoziemskie nazwisko stanowiło wielki szkopuł w oczach Wodzińskich, czemu nawet dała wyraz Maria w swym liście do Fryderyka, kiedy mu donosiła, jak to wszyscy w jej rodzinie, z nią włącznie, "nie przestają żałować, że się Pan nie nazywa Chopiński". Gdyby się tak nazywał, nie tylko by go Francuzi nie mogli przyswajać sobie, ale mając rdzennie polskie nazwisko, na "ski", byłby i szlachcicem, co w danym razie bardzo by upraszczało sytuację. Maria, która się zajęła Chopinem, z czym nie taiła się przed rodzicami, zwłaszcza przed matką, wiedziała z góry, że gdyby Fryderyk nazywał się Chopiński, a nie Chopin (którego to nazwiska nawet niektórzy nie umieli odmieniać po polsku), to kto wie, czyby nie miała możności pójścia za głosem serca. Dlatego pisząc do Chopina, zaraz po ustępie, gdzie mu pisała o piosnce "Gdybym ja była słoneczkiem na niebie", pisała o tym, jak "nie przestaje żałować, że się pan nie nazywa Chopiński". Bo jeżeliby miał takie polskie, szlacheckie nazwisko, bardzo łatwo, gdyby była słoneczkiem, mogłaby świecić tyłko
— 30 —