wypadki, że miłość potrafi przezwyciężyć największe przeszkody. Wszystkie te przypuszczenia i nadzieje kryły się poza słowami listu Chopina: "Pani Zofia miała mieć z Genewy wiadomość, że się tam Pani spodziewają".
W tych słowach kryło się również i nieśmiałe zapytanie, czy to prawda, czy istotnie pani Wodzińska miała zamiar wybrać się w tych czasach - z córką oczywiście - do Genewy. Zdaje się jednak, że na ten list nie otrzymał Chopin żadnej odpowiedzi, a jeśli mu pani Wodzińska odpisała na ten punkt specjalnie, to jej odpowiedź znowu rozwiała - tym razem już ostatecznie - wszelkie jego nadzieje; dowiedział się bowiem, że zamiaru wyjazdu do Genewy nie było, że to musiała być jakaś plotka albo pomyłka, całkiem pozbawiona nawet źdźbła prawdy.
Co również musiało uderzyć Chopina, że od czasu gdy zachorował na grypę, Maria przestała się dopisywać do listów pani Wodzińskiej. Nie wątpiąc ani na chwilę, że to musiała czynić na wyraźne życzenie matki, wiedział Chopin, jak sobie wytłumaczyć tę zmianę, i dlatego już w swym liście z dnia 14 sierpnia, pisząc o
— 123 —