Wincenty, Maurycy5 są także w Saragossie, ostatniego opiekuny wracać im radzą; dobrze by było, żeby i on mógł6 z nimi wrócić, jak wyjechał.
Tymczasem kiedy w sąsiedztwie7 bieda i zawierucha, tutaj się o to nie turbują: wesela, bale, festyny. Tak się bawią, że się aż duszą i zadeptują: na fajerwerku na Polu Marsowym kilkadziesiąt osób życiem ciekawość przypłaciło w tłoku, co było przyczyną odłożenia balu a l'hotel de ville, na który przeszło 15 tysięcy biletów rozdano. Nowa księżniczka 8 powszechnie się podoba; nie chwalą jej piękności, ale jej rozum; goszeryj 9 żadnych nie robi i nieżenowana tak, jakżeby się między takimi festynami wychowała (a nie w Ludwigsburgu na butterschnittach). Nigdzie nie byłem 10, nawet w Wersalu, o którym cuda nie tylko Filipa11, ale i przyjaciele zeszłej dynastii12 rozpowiadają. Przeszło to oczekiwania wszystkich. Pogoda sprzyjała ceremoniom: wszystko się udało, wyjąwszy zupy na obiedzie wersalskim, na którą maître d'hôtel kazał królowi czekać. Obawiano się, żeby kucharz za Vatela przykładem nie poszedł. Jeszcze paryżanów czeka bal gwardii nacjonalnej w operze i feta, wielka, wielka feta, którą
— 114 —