pisał, żeby się z nim gdzie w Niemczech zjechać. Chorowałem znowu w zimie na grypę i do Ems mnie wysyłają. Dotychczas jeszcze nie myślę [o tym], bo nie mogę ruszyć [się w podróż]. Piszę i gotuję manuskrypt. O Tobie więcej myślę, jak Ci się zdawać może, i kocham Cię jak zawsze... Wierzaj mi, że pamiętam o Tobie jak o Tytusie. Pojadę może na parę dni do George Sand, ale to Twoich pieniędzy nie spóźni, bo Jasiowi instrukcję na te trzy dni zostawię.
To, co Chopin pisał w tym liście do Antoniego Wodzińskiego, doskonale malowało ówczesny nastrój. Dwie myśli dominowały w tym nastroju: jedna kryła się poza słowami: "O Tobie więcej myślę, jak Ci się zdawać może...", a druga krążyła około podróży do Niemiec; nie dlatego jednak, że go lekarze wysyłali do Ems, ani dlatego, że mu Woyciechowski proponował zjechanie się gdzie w Niemczech, ale dlatego, że nadszedł termin, w którym pani Wodzińska miała pojechać do Drezna, a stamtąd do jakichś wód w Niemczech, i w którym on miał wyjechać dla spotkania się z Marią... Dlatego w tych czasach tyle myślał o Antonim Wodzińskim i jego całej rodzinie, zwłaszcza o matce i siostrze; dlatego pomimo rad
— 111 —