córka Zofia, serdecznie zaprzyjaźniona z Marią Wodzińską, ślicznie grała na fortepianie), dom Michała Zyberg-Platera, który tu bawił dla edukacji swej córki Izalii; dom pani Glińskiej wreszcie, która tu również mieszkała z córką pobierającą nauki. Ale choć wszystko to były domy niezmiernie miłe, to jednak Fryderyk najlepiej czuł się w domu na Rampische Strasse, gdzie mu zwłaszcza w tak zwanym "kąciku Frycka" niewypowiedzianie przyjemnie czas upływał w towarzystwie Marii bądź na rozmowach bez końca, bądź przy fortepianie. Nawiasem mówiąc, te przyjacielskie tete a tete z panną Marynią jako amie d'enfance, które z nią Fryderyk spędzał przy fortepianie, a podczas których muzyka wysuwała się na pierwszy plan, mimo woli przybierały trochę charakter lekcji. Stąd zdarzało się nieraz, że Chopin tak dalece przejmował się rolą nauczyciela, że nie tylko zapominał, że to właściwie nie jest godzina lekcji, że nie taił nawet, iż go to "nudzi", zwłaszcza że Maria, choć z jednej strony traktował ją nie jak uczennicę, ale jak swego estimable collegue, nie zawsze okazywała się najpojętniejszą z jego uczennic, a czasem zasługiwała nawet na mniej pochlebne miano la plus mauvaise éleve. W ogóle, jeżeli
— 10 —