aż w końcu, gdy Chopin wreszcie wstał od fortepianu, było już i po burzy: na ustach cesarzewicza, jeszcze niedawno zaciśniętych groźnie, zjawiał się uśmiech, w głosie odzywała się serdeczność, słowem - wrócił dobry humor, pogoda. Takich cudów już wtedy dokazywała muzyka Chopina.
Wskutek tych stosunków z Belwederem - które nie ustały aż do roku 1830 - zbliżył się "Szopenek" i do rodziny hrabiego de Moriolles, którego córka Aleksandra wiele dlań miała uroku. Nazywał ją "Mariolką" i od dziecka był z nią na wyjątkowo przyjacielskiej stopie.
Tymczasem jednak, w epoce pomiędzy rokiem 1819 a 1823, dziewczęciem, w którego miłym towarzystwie najbardziej przebywać lubił, była najstarsza z jego sióstr, Ludwika, z którą go łączyło wiele cech pokrewnych. Bardzo ładna, o ślicznych oczach, czarnych jak węgle, i włosach ciemnych jak heban, "rysami twarzy, konwersacją rozumną, dowcipną najwięcej przypominała pochodzenie ojca i podobną była do brata", i to nie tylko z powierzchowności, ale i z usposobienia. Najbardziej też,
— 72 —