wzór pilności, służyć za przykład dla wszystkich pensjonarzy w pensjonacie ojca, z którymi przyjaźnił się i bawił w wolnych chwilach, a z którymi młody Barciński nie zawsze umiał sobie dać rady.
Ale pilność w naukach i skrupulatność, z jaką się im oddawał, nie przeszkadzały Fryckowi z całą gorliwością poświęcać się pracy nad muzyką pod kierunkiem "poczciwego Żywnego", muzyka bowiem, poza lekcjami, zabawami i wizytami, których mu wciąż przybywało coraz więcej, pochłaniała całe jego ja. Z jaką zapamiętałością pracował nad pokonaniem mechanicznych trudności, niech za dowód posłuży to, co o jego ćwiczeniach ówczesnych opowiada Sikorski w swym pięknym o nim wspomnieniu. "Uderzony pięknością akordu z decimą u góry [decyma, interwał o dwa tony rozleglejszy od oktawy], gdy dla szczupłości dłoni objąć go i uderzyć nie mogąc, szukał sposobu, jakim by dla swej ręki pożądaną rozciągłość, uzyskać, w tym celu kładł rozpierające przedmioty, niby kliny, między palce i z tym przyrządem noc przepędzał. Zaiste, nie dla czczej chluby z rozległości ręki to robił, nie dlatego zapewne, by innych przewyższyć w pokonywaniu nowych
— 63 —