urządzenia koncertu na ubogich, postanowiła talent młodego Chopina wyzyskać w celach dobroczynnych.
Niepospolicie płodna w pomysły na cele filantropijne, tym razem zamierzając urządzić wielki koncert na korzyść Towarzystwa Dobroczynności, którego była główną opiekunką i założycielką, postanowiła zaprosić do współudziału jako great attraction gwoli ściągnięcia jak największej liczby osób, dwóch cudownych malców, o których nadzwyczajnych i przedwcześnie rozwiniętych zdolnościach krążyły najentuzjastyczniejsze wieści: małego Fryderyka Chopina, któremu już wróżono przyszłość "drugiego Mozarta", i małego 6-letniego Zygmunta Krasińskiego, który już zdumiewał nadzwyczajnym uzdolnieniem w kierunku poetyckim. Dla dokładniejszego omówienia tej kwestii, prawdziwie palącej wobec opłakanego stanu funduszów młodej instytucji, urządziła ordynatowa sesję, na którą między innymi zaprosiła i J. U. Niemcewicza. Stanęło na tym, że o ile chodzi o Chopina, to autor Śpiewów historycznych, jako prezes Towarzystwa Dobroczynności, zwróci się do małego muzyka piśmiennie, prosząc go o wzięcie czynnego udziału w projektowanym koncercie.
— 49 —